HeadlinesSportTennis

Szok wśród kibiców: trener Igi Świątek, Francisco Roig, przekazuje sensacyjną wiadomość po tym, jak gwiazda tenisa zalała się łzami w trakcie meczu podczas turnieju Wuhan Open.

Szok wśród kibiców: trener Igi Świątek, Francisco Roig, przekazuje sensacyjną wiadomość po tym, jak gwiazda tenisa zalała się łzami w trakcie meczu podczas turnieju Wuhan Open.

 

W sobotę, podczas półfinału turnieju Wuhan Open, Iga Świątek zalała się łzami, zmagając się z kontuzją. Rozstawiona z numerem 7. zawodniczka prowadziła w pierwszym secie 5:3 i serwowała, by wygrać tę partię, jednak ostatecznie przegrała 10 z 11 kolejnych gemów, ulegając swojej rodaczce Mai Chwalińskiej 7:5, 6:1. Świątek wyraźnie cierpiała i pod koniec pierwszego seta skorzystała z przerwy medycznej. Na początku drugiej partii widziano ją płaczącą podczas rozmowy ze swoim sztabem na temat tego, czy powinna wycofać się z meczu. Ostatecznie Świątek – sześciokrotna mistrzyni turniejów wielkoszlemowych – zdecydowała się kontynuować grę, choć zdołała wygrać już tylko jednego gema, a na jej udzie widniał gruby opatrunek. Niektórzy kibice zastanawiali się, dlaczego Polka nie przerwała spotkania, spekulując, czy to może jej trenerzy nakłonili ją do dalszej gry. Fizjoterapeuta Świątek, Maciej Ryszczuk, odniósł się do sugestii, jakoby to on naciskał na zawodniczkę, by kontynuowała mecz. „Trzykrotnie mówiłem jej, żeby przerwała mecz, ponieważ jest to szkodliwe dla jej zdrowia. Decyzję o dalszej grze podjęła samodzielnie, a skoro tak zdecydowała, wspieram ją najlepiej, jak potrafię” – napisał w serwisie X (dawniej Twitter).

 

25-latka mogła być szczególnie zdeterminowana, by grać dalej, mając na celu kwalifikację do WTA Finals. Obecnie w kończącym sezon turnieju pozostało już tylko jedno wolne miejsce – siedem zawodniczek zapewniło sobie już udział w imprezie. W rankingu kwalifikacyjnym zawodniczka ta traci kilkaset punktów do Karoliny Muchovej. Szansę na wyprzedzenie obu tenisistek i zajęcie ostatniego dostępnego miejsca ma również Marta Kostiuk. Biorąc pod uwagę problemy zdrowotne, z jakimi zmagała się w Wuhan, zajmująca 9. miejsce w światowym rankingu tenisistka może zdecydować się na przedwczesne zakończenie sezonu i rezygnację z walki o ostatnią przepustkę do turnieju finałowego. Na razie jest zgłoszona do nadchodzącego turnieju Ningbo Open, w którym dzięki wolnemu losowi rozpocznie rywalizację od drugiej rundy. Była liderka światowego rankingu przyznała później, że przez cały turniej zmagała się z urazem mięśnia czworogłowego. Nie chciała jednak wycofywać się z meczu, by pozwolić Mai Chwalińskiej na odniesienie pełnowartościowego zwycięstwa. „Od początku turnieju odczuwałam ból w mięśniu czworogłowym” – powiedziała. „Udawało mi się z tym radzić z dnia na dzień. Po meczu pierwszej rundy z Magdą [Fręch] rozważałyśmy nawet wycofanie się, ale czułam, że jestem w stanie grać na normalnym poziomie, więc postanowiłam kontynuować grę. Wiedziałyśmy, że uraz nie powinien się pogorszyć, więc trzeba było po prostu spróbować o tym zapomnieć”. „Dziś jednak ból stał się zbyt silny. To przykre, bo czułam, że gramy świetny tenis i chciałam kontynuować rywalizację. W pewnym momencie wiedziałam już, że wygrana będzie bardzo trudna, ale nie chciałam poddawać meczu – zależało mi na tym, by Maja wygrała w sportowy sposób, na korcie”.

 

Tymczasem inna polska gwiazda, Maja Chwalińska, po wygranej ze Świątek zmierzy się w finale turnieju Wuhan Open z brytyjską zawodniczką Sonay Kartal. Rozstawiona z numerem 16 tenisistka wiosną – jako kwalifikantka – dotarła do finału French Open, a teraz walczy o swój pierwszy w karierze tytuł w cyklu WTA. „Mam wielką nadzieję, że szybko wróci do zdrowia i uda jej się zakwalifikować (do turnieju WTA Finals)” – powiedziała Chwalińska o Świątek.

Related Articles

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to top button