HeadlinesSportTennis

„Rodzina to nie praca” – ojciec Igi Świątek przerywa milczenie i w poruszającym wyznaniu wyjaśnia, dlaczego przestał trenować córkę, wprawiając fanów tenisa w osłupienie emocjonalną prawdą stojącą za tą decyzją.

„Rodzina to nie praca” – ojciec Igi Świątek przerywa milczenie i w poruszającym wyznaniu wyjaśnia, dlaczego przestał trenować córkę, wprawiając fanów tenisa w osłupienie emocjonalną prawdą stojącą za tą decyzją.

 

Polska gwiazda tenisa Iga Świątek stawiała pierwsze kroki w tej dyscyplinie pod okiem swojego ojca, Tomasza, jednak troskliwy rodzic już dawno przestał pełnić funkcję jej trenera, aby…

 

Polska gwiazda tenisa Iga Świątek stawiała pierwsze kroki w tej dyscyplinie pod okiem swojego ojca, Tomasza; ten jednak – mający obecnie 60 lat – już dawno przestał pełnić funkcję jej trenera, by móc skupić się na roli ojca. Sam Tomasz również był sportowcem – reprezentował Polskę w wioślarstwie na Letnich Igrzyskach Olimpijskich w 1988 roku. To on prowadził Igę na początku jej kariery tenisowej, zanim przekazał stery innym szkoleniowcom, aby móc wspierać córkę przede wszystkim jako ojciec.

 

Bycie przy Idze w roli rodzica było słuszną decyzją – mówi Tomasz „Nie odciąłem się, bo wciąż przy niej jestem, jeżdżę na wiele turniejów” – powiedział Tomasz w wywiadzie dla portalu WP SportoweFakty. „Staram się jednak prowadzić własne życie i pozwalać Idze żyć oraz pracować tak, jak ona tego chce. Rozmawiałem z nią o tym, zanim przyjechałem na igrzyska. Zgodziła się; chciała, żebym był przy niej w trakcie turnieju. Cieszę się, że mogę jej towarzyszyć w roli rodzica. Dla wszystkich jest korzystniejsze, gdy istnieje podział ról i obowiązków. Efektem są dobre wyniki na korcie. Przede wszystkim jesteśmy rodziną, a rodzina to nie praca. Iga ma od tego specjalistów”. Mecz, który złamał Eugenie Bouchard: dlaczego nigdy nie obejrzała powtórki finału Wimbledonu Choć trudno było mu usunąć się w cień i pozwolić komuś innemu trenować swoje dziecko, Tomasz uważa, że ​​była to słuszna decyzja, i krytycznie ocenia rodziców, którzy decydują się zostać głównymi trenerami swoich dzieci. „Tacy ludzie trafiają do »klubu szalonych rodziców«” – dodał. „Oczywiście początkowo nie było mi łatwo, ale nadszedł moment, w którym wiele przemyślałem i zrozumiałem, na czym polega moja rola. Stało się to jednak dość wcześnie, jeszcze zanim Iga rozpoczęła karierę w cyklu WTA. Cieszę się, że tak szybko to zrozumiałem. Iga jest na tyle inteligentna i niezależna, że ​​nawet o tym nie rozmawiamy. Nic nie sugeruję ani nie doradzam. Ma od tego trenerów. Ja usunąłem się w cień”.

Related Articles

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to top button