HeadlinesSportTennis

„Prawda wreszcie wychodzi na jaw!” – Kibice tenisa zaniemówili, gdy Daria, psycholog Igi Świątek, ujawniła zaskakujące fakty na temat rzekomej wielkiej przyjaźni, wywołując prawdziwą burzę w świecie tenisa.

„Prawda wreszcie wychodzi na jaw!” – Kibice tenisa zaniemówili, gdy Daria, psycholog Igi Świątek, ujawniła zaskakujące fakty na temat rzekomej wielkiej przyjaźni, wywołując prawdziwą burzę w świecie tenisa.

 

Psycholog Igi Świątek opowiedziała o swojej relacji z sześciokrotną mistrzynią turniejów wielkoszlemowych, odnosząc się do sugestii, jakoby były „najlepszymi przyjaciółkami”. Świątek, aktualna mistrzyni Wimbledonu, rozpoczęła współpracę z Darią Abramowicz jeszcze w czasach juniorskich; psycholog sportu dołączyła do jej zespołu w 2019 roku, gdy zawodniczka miała zaledwie 17 lat. Dwa lata później Świątek zyskała ogromną sławę, zdobywając swój pierwszy tytuł wielkoszlemowy oraz pierwsze zwycięstwo w turnieju WTA podczas Roland Garros. Została wówczas zawodniczką z najniższym rankingiem (54. miejsce), która wygrała French Open od momentu wprowadzenia rankingów w 1975 roku. Polka stała się jedną z najważniejszych postaci w świecie tenisa, w kwietniu 2022 roku obejmując pozycję liderki rankingu, a następnie wzbogacając swoją kolekcję o kolejne trzy tytuły French Open, jedno zwycięstwo w US Open oraz trofeum z Wimbledonu. Świątek wielokrotnie podkreślała, że ​​to dzięki Abramowicz jej pewność siebie weszła na wyższy poziom; 38-letnia psycholog jest stałym członkiem jej zespołu i podróżuje na wszystkie turnieje wraz z resztą ekipy. Mimo odnoszonych sukcesów, rola Abramowicz bywała przedmiotem publicznej dyskusji, a niedawno jeden z trenerów Świątek z czasów juniorskich poddał w wątpliwość charakter ich relacji. Psycholog postanowiła jednak wyjaśnić tę kwestię. Zapytana przez Grzegorza Krychowiaka w podcaście „W stylu Krychowiaka” o pojawiającą się krytykę, stwierdziła: „Kluczowe jest to, czego oczekuje zawodnik, jakie są cele, jak wygląda plan działania i w jaki sposób je realizujemy. To właśnie determinuje stosowane przez nas metody”. Gdy zwrócono uwagę, że spędza ona ze Świątek około 270 dni w roku, odpowiedziała: „Taka jest specyfika sportu. Jeśli dynamika zespołu wygląda tak, że tenisistka podróżuje ze swoimi specjalistami przez 11 miesięcy (…), bo tego chce, nie czuje się komfortowo pracując zdalnie czy nieregularnie, albo nie może pozwolić sobie na częste powroty do domu, to ta forma pracy wygląda inaczej. Czy to źle? Nie, to po prostu inaczej”.

 

 

Abramowicz podkreśliła, że ​​jednym z kluczowych elementów jej roli jest budowanie dobrych relacji. – Już na studiach, od pierwszego roku, słyszymy, że budowanie skutecznej relacji jest kluczowe – wyjaśniła. – Ale nie takiej, w której po prostu lubimy swoje towarzystwo i jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, lecz relacji profesjonalnej – fundamentu, dzięki któremu sportowiec może zaufać specjaliście. To dokładnie tak samo, jak w przypadku współpracy z trenerami. Oczywiście po tylu latach wspólnej pracy więzi między nimi się zacieśniły; Abramowicz przywołała tu przykład trenerów i zawodników biorących udział w zajęciach integrujących zespół. Były reprezentant Polski w piłce nożnej, Grzegorz Krychowiak, stwierdził wówczas: – To nie jest relacja czysto zawodowa. Można by ją nawet nazwać pewną formą przyjaźni. Abramowicz jednak polemizowała z tym poglądem: – Ja tego tak nie postrzegam. Doskonale rozumiem, dlaczego ta kwestia bywa myląca w odbiorze i interpretacji, ale tak właśnie funkcjonuje sport na najwyższym poziomie – dyscypliny takie jak tenis czy narciarstwo alpejskie, sporty wymagające ciągłych podróży. Niektórzy sportowcy mówią wręcz, że ich ekipy to dla nich rozszerzona rodzina, nazywają je swoim „stadem”. – To w porządku, ale nie oznacza to, że funkcjonujemy w świecie, w którym zaplatamy sobie nawzajem warkoczyki i parzymy herbatę.

Related Articles

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Back to top button